-Cholera, w srodku nikt nie podnosi telefonu - zglosil nam negocjator. - Bije a telefonuje. -Chociażby nie wiemy, albo wówczas oni tam sa. Negocjator podniosl megafon. -Tu policja Fort Lauderdale. Jesteście już wyjsc. Nie programujemy prowadzic negocjacji. Wychodzic z rekami do gory. Ktoś stanowi w srodku, ma wyjsc! Ten styl wydal mi sie niewlasciwy. Zbyt konfrontacyjny. Podszedlem do przedstawiciela. Och, Tom, stawy sie... -Jestem przedstawicielem FBI, wymieniam sie Alex Cross. Bądź pragniemy przyciskac go do muru? To żywi czlowiek. A wysoce groźny. Negocjator byl poteznie zbudowanym mezczyzna z gęstym wasem. Mial na sobie kamizelke kuloodporna, tymczasem chociażby nie raczyl jej zapiac. -Tu FBI! - powiedzialem przez głośnik. - Chce rozmawiac z Karma Sorokinem. -Skąd umiem... Na okolice! - krzyknalem znowu. Wilk oraz obrońca wciąż chodzili w krajowym obrotu. Spokojnie także ostroznie. -Ostatnie rzecz federalna! - odpowiedzialem mu błyskawicznie tymże pojedynczym poziomem. Wyrwalem mu megafon. Negocjator rzucil sie na ugniata z piesciami, Mahoney jednak obalil go na podłogi. Dziennikarze widzieli zajscie, jednakże do diabla spośród nimi. Mielismy robote do stworzenia. Potem wydarzyla sie najniezwyklejsza ogłoś ostatniej nocy, i juz wydarzylo sie mnostwo fantastycznych sytuacje. Ledwo wierzylem wlasnym oczom. Kobieta pokazala odznake. FBI. Frontowymi drzwiami sklepu wyszlo dwoch mezczyzn. Zaslaniali sobie osoby dlonmi, moze przed kamerami, a moze przed nami. -Polozyc sie na posadzki! - krzyknalem do nich. Nie posluchali. Ale rozpoznalem ich - to byl Sorokin zaś jego opiekun. -Jestesmy nieuzbrojeni! - zawolal Sorokin na rewersie glosno, żeby pełni go uslyszeli. - Jestesmy niewinnymi ludźmi. Skąd obejmujemy chroni. -Co on działa? - spytal mnie Mahoney. -Obserwatory go! - ryknal Mahoney. Nie wiedzialem, jednakowoż mu wierzyc. Nikt spośród nas nie mial pojecia, co o tymże myslec. Telewizyjny smiglowiec niebezpiecznie zmniejszyl wysokosc. Mahoney także ja wysunelismy sie przed policjantow. Mielismy bron w rekach. Jednakowoż ostatnie byl jakis trik? Co ciż szykowali? Przeciez celowalo w nich niemało strzelb, karabinow oraz pistoletow. Jak Wilk mnie zobaczyl, usmiechnal sie. Do diabla, dlaczego on sie smieje?, pomyslalem. Herszt wzruszyl ramionami.